Zdzisław Beksiński


Widzisz przedstawienie, a nie wiesz jak ono się ma do samej rzeczy
„Po jakimś czasie człowiek już nie wierzy w szeroki świat i lepsze jutro. Po jakimś czasie zaczyna żyć przeszłością, wspomnieniami kilku radosnych chwil, a potem – w konsekwencji – fikcją. Tylko po co? Zgorzknienie, cynizm, sarkazm i nieufność – zaszczutego zwierzątka – to niezbyt udany przepis na życie. Wiesz o tym równie dobrze jak ja. Zrozumiałem, że nienawiść rani silniej tego, kto nienawidzi. Wielokrotnie zadałem sobie takie rany i jestem przez to popierdolony emocjonalnie. Nie zależy mi na dobrej pozycji, sukcesach, pieniądzach i rozrywkach. Tak samo jak Ty pragnę oparcia w drugiej osobie, w miłości. Pragnę otworzyć się przed kimś bez reszty i liczyć na wsparcie, na ciepło, na uczucie. Wierzyć, że ten ktoś mnie nie wyśmieje, nie zdradzi, nie opuści. Wówczas najsilniejsza wichura mnie nie zwali, a z każdym problemem sobie poradzę, bo – ona jest ze mną.”
„Po namyśle doszedłem jednak do wniosku, że najbezpieczniej jest nie wychodzić z domu. A jeszcze lepiej nie czytać gazet, nie oglądać telewizji (poza filmami) i nie słuchać radia. Głupota otoczenia budzi w człowieku Michaela Douglasa, zaś oglądając Bonda można jedynie odprężyć się psychicznie i żyć w błogiej – i bezpiecznej – nieświadomości otaczającej nas dżungli, którą kierują małpy uzbrojone w komputery.”

Dzień dobry. Dziś mija 16ta rocznica śmierci Tomka Beksińskiego. Był to człowiek, który w szczególny sposób odbił się na moim pojmowaniu świata i jego prawdziwej, niezakłamanej natury. Jego przemyślenia i nocne audycje pozwalały mi porządkować, to co czułem intuicyjnie od zawsze, nawet wtedy, gdy pełen radości i zapomnienia wpatrywałem się w wirujące na środku sali zakochane oczy pięknej dziewczyny. Nie uważam, aby był postacią tragiczną, dla mnie raczej do końca wolny człowiek, który NIGDY nie zgodził się z tym co zastał, podobnie jak ojciec i jego twórczość odbierany przez nazwijmy to główny nurt ludzkości jako dziwak, ekscentryk czy twórca czegoś, co było równie brzydkie jak jego wnętrze (mowa o Zdzisławie Beksińskim). Całe jego życie to było wołanie o opamiętanie się świata, o powrót do naturalnego porządku rzeczy, do odrzucenia kłamstwa, manipulacji, prymitywnych i zwierzęcych mechanizmów, jakie rządzą ludźmi. Z czasem coraz bardziej zamykał się w sobie aż do chwili, gdy poddał się na tyle, że chciał już spotkać wyłącznie jednego, jedynego człowieka, który nie pójdzie za stadem a zacznie myśleć. Bzdury o zdziecinniałym „chłopaczku” oglądającym westerny mogą opowiadać ludzie o zerowej wrażliwości i zrozumieniu ludzkiej psychiki i motorów naszego działania.
Czytaj dalej „Rocznica śmierci Tomka Beksińskiego.”
A na co mi pieniądze, jak wszystko, co mi potrzebne do wegetacji mam na wyciągnięcie ręki? Tego, co sprawia, że żyjemy – nie da się kupić! Inna rzecz, że ludzie z myśleniem Beksińskiego trafiają przeważnie na ludzi, którzy potrafią robić wszystko, poza pieniędzmi. Zawsze rządzą nami deficyty, w przypadku pieniędzy kluczem jest nie robienie pieniędzy, tylko tego, co się lubi i do czego ma się predyspozycje. Wówczas pieniądze pojawiają się same. Sporo jest ludzi, którzy przypadkowo robią coś, co daje zasoby, ale to też droga donikąd, bo za rogiem czai się niespełnienie, którego nie zasypie się ani basenem na Malediwach ani Ferrari. To takie same zagłuszacze bólu egzystencji jak pół litra w przypadku alkoholika. Stąd tyle samobójów wśród ludzi, którym niby się powodzi…
Wniosek jeszcze taki na szybko, próbuję uwierzyć, że wszyscy jesteśmy tacy sami, ale znów rzeczywistość pokazuje coś innego. Ludzie pokroju Beksy powinni mieć strażników, którzy ocenialiby czy inni ludzie zbliżający się do nich nie stanowią poprzez swoje rozumienie istoty rzeczy zagrożenia. To jest inny poziom świadomy i mentalny a mezalians, szczególnie mentalny musi skończyć się katastrofą na miarę Titanica. Szkoda, ale jednocześnie ja czuję, że oni żyli. Ta jedna noc pod kocem, którą Tomek opisywał to ja to znam – z tym, że przeważnie to ja byłem mentalnie świadomy tego, co się dzieje a dla tej drugiej osoby to był środek do celu. Tego się nie da zatrzymać ani kupić, wiem też, że mało, kto tego doświadczył, bo wszystko zależy od wrażliwości i klimatu.
Skończyłem czytać nad ranem. Wstrząsnęło to mną do głębi. Może się zbiorę na jakieś podsumowanie, mam kupę screenów, przemyśleń, ale temat jest tak duży, że można go niechcący spłycić a tego się obawiam? Polecam mocno Beksińskich Portret Podwójny Magdaleny Grzebałkowskiej.
