Zawsze z dużą uwagą słucham podsumowania najlepszych płyt radia Rockserwis FM, nie inaczej było w tym roku. Różnie bywa z absolutnymi dla mnie hitami w tym zestawieniu i chyba już nic mnie tak nie zmiecie przez dłuższy czas jak opad kopary sprzed kilku laty po zapoznaniu się z albumem The Sin grupy Millenium. Nieliczni stali czytelnicy znajdą pewnie odnośnik do mojego emocjonalnego wysrywu sprzed lat. W tym roku nie było takich fajerwerków ale pojawiło się kilka naprawdę fajnych wydawnictw, z których dla mnie numerem jeden jest płyta Bjorna Riis (ex? Airbag). Uwielbiam skandynawski, płaczący dźwięk jego gitary pod każdą postacią, również na ostatniej płycie jaką wydał a zatytułowanej Fimbulvitner ! Jak wiecie jestem zakochany w Islandii (platonicznie xD) i wszelkie nawiązania do skandynawskich wierzeń i baśni typu „simi” – czarodziejski sznur do przekazywania wiadomości na odległość wywołują we mnie uczucie nostalgii jakbym w jakimś poprzednim wcieleniu był Wikingiem. Skonecki i baśnie, świat się kończy 😀
! 
Tytuł utworu jak i tekst oczywiście nie jest przypadkowy, ale znakomicie oddaje klimat całego krążka, który niewątpliwie będę mordował jeszcze przez jakiś czas. Fimbulvinter to ogromna, trzyletnia zima opisana w nordyckiej mitologii jako bezpośrednie preludium do Ragnaröka, przynoszącego ciężkie zimno, niekończący się śnieg i głód, które poprzedzają koniec świata, co prowadzi do moralnego rozkładu i konfliktu między ludźmi. Chyba ciężko o lepsze odniesienie do współczesności, jest za pięć dwunasta ale widzą to tylko nieliczni, tacy jak Bjorn Riis…
Pozwolę sobie jeszcze zwrócić uwagę na kilka kawałków z tytułowego podsumowania, płyta Closterkeller, na którą czekałem nie przemawia do mnie tak mocno jak do słuchaczy Piotra Kosińskiego ale zawiera jeden numer, który wywołuje we mnie falę wyobraźni i łączy się on w mojej głowie z hrabiną Beatrice von Hochberg-Ples, której zdjęcie na zamku Książ przykuło moją uwagę na długi czas. Oczywiście skojarzenie jest wyłącznie moje i ma niewiele wspólnego z Mariną von Hoche o której śpiewa Anja Orthodox, nie mniej jednak przenosi mnie ten numer w świat niedostępny na ziemi tej ziemi, więc uważam go za wyjątkowy.
Bardzo dobrze przedstawia się płyta zespołu Mostly Autumn, do tego stopnia że na playliście związanej z notowaniem zawarłem kilka kawałków z albumu Seawater, tak bowiem nazwane jest ostatnie wydawnictwo kapeli, która wydała absolutnie Top5 ever gitarowych solówek w utworze Top of the World (zainteresowani znajdą u mnie na YT).
Kolejne pozytywne zaskoczenie to barwa głosu Silverta Hoyema zawarta na płycie zatytułowanej Dancing Headlights a szczególnie w kawałku Hollow.
Album Józefa Skrzeka zatytułowany jakże dobitnie Non Omnis Moriar z genialnym Motywem II to następna perełka do archiwum płyt wydanych przez GAD Records.
Pozwolę sobie zamieścić zbudowaną playlistę i zachęcam do skorzystania z niej, będzie mi ona towarzyszyć przez kilka najbliższych miesięcy, szczególnie w chwilach gdy będzie mnie stać na porzucenie racjonalizmu i zatopienie się w świecie własnej wyobraźni, który jest najpiękniejszym ze światów 🙂
The pain of never….
Ściskam mocno, wzruszony Rafał.
PS: Coraz trudniej przekazać mi to co czuję w sposób, który by mnie zadowalał, to straszne….Uleczy cię czas, ta wszystkożerna świnia, i staniesz się kaleką. Albowiem uleczenie, o którym dzisiaj marzysz, będzie twoim kalectwem…..Waldemar Łysiak znał prawdę już wtedy gdy ja konsumowałem rzeczywistość….
