Sekstansowy wieczór w Blue Lullaby zapowiadał się przednio. Lokal położony w samym centrum stolicy Nimbu Kapali cieszył się ogromnym powodzeniem, a dostać się do niego można było jedynie wtedy, jeśli liczba bonusów za pracę ma rzecz Rady Starszych i Zarządu Planety w tygodniu przekraczała 160. Oznaczało to w praktyce, że dostęp do ekskluzywnego ośrodka rozrywki mieli wyłącznie Nimbu pracujący na wysokich szczeblach zarządzania w hierarchii planety. Dość wspomnieć, że Jenny aby wziąć udział w sobotniej zabawie skąpiła sobie codziennych rozrywek typu teleportacja do planetarnego centrum rozrywki, gdzie największe wirtualne karuzele miały rozmiar kilkudziesięciu astrów a kaskady nawet kilkaset. Blue Lullaby było tak pociągające, że Jenny rezygnowała nawet z przysługującego jej co dziennego masażu przywracającego naturalną strukturę skóry twarzy.
Dron pilot zaparkował ślizgacz grawitacyjny na wprost głównego wejścia do klubu. Inny usłużnie pomógł dziewczynie opuścić wehikuł a jeszcze jeden pięknym ukłonem powitał i pobrał z elektronicznej portmonetki Jenny opłatę za wejście. Na kilku poziomach unosiły się wirtualne platformy, na których liczne śliczne istoty tańczyły w rytm muzyki, dając się obserwować elegancko ubranym Nimbu. Jenny nie była zainteresowana głównym poziomem, tylko częścią klubową, gdzie po zeskanowaniu przez kontroler umysłu stanu emocjonalnego, potrzeb, wiedzy i zainteresowań następowało wskazanie odpowiedniego prywatnego zakątka, gdzie gromadzili się ludzie o podobnych zainteresowaniach, co dawało szanse na mile spędzenie czasu. Jenny stanęła przy wirtualnym barze z licznymi kolorowymi drinkami przygotowywanymi przez droida barmana, który z uśmiechem wręczał je skanując w ułamku sekundy umysły i poznając zapotrzebowanie na smak, zapach, kolor.
Przepraszam, czego się pani napije? – zwrócił się droid do Jenny.
A co, nie możesz zaczytać na co mam ochotę? – odparła.
Czytaj dalej „5. Blue Lullaby.”
