Piekło Nowego Jorku.

Bardzo dobry artykuł, znam temat od podszewki. Można powiedzieć, że byłem kochankiem takiej kobiety, choć pozycjonowała mnie na kogoś innego, zapewne wiedząc, że nie można mnie kupić. Schemat był prosty – tam portfel, tu emocje. NY to targ ludźmi w najczystszej postaci. Zabawne jest to, że jak dowodzi psychologia ewolucyjna nawet zamożne kobiety wybierają lepiej sytuowanych mężów. Jeszcze zabawniejsze to, że właściwie wszystkie lewicowe wymysły są czystej wody brednią. Zaś absolutnie „the best” jest fakt, że większość kobiet zazdrości im takiego życia, kiedy tak naprawdę to jest koszmar. Z miłością to nie ma nic wspólnego, wszystkie maja podpisane intercyzy, (dlatego dostają premie), faceci są wyjątkowo wybredni i kapryśni, kolejka młodszych rywalek codziennie puka do drzwi, jeden mały błąd albo rysa na urodzie i dostają porządnego kopa w tyłek. Z Upper East Side wracają na jakaś zabita dechami prowincje, uroda już nie ta, depresja murowana. Dobrze, że są jeszcze Ryśki z Klanu co przygarną taką zniszczoną kobietę przy okazji zamieniając własne życie w piekło. Czegóż się nie robi wszak dla podbicia ego? Nawet zarycie twarzą w krawężnik nie jest w stanie powstrzymać tego stwora 🙂 W Warszawie, Londynie, Krakowie, Paryżu dzieje się to samo, tylko na mniejszą skalę. Kwestia zasobów – dlatego ja wolę Bieszczady 🙂

https://weekend.gazeta.pl/weekend/1,138262,19009242,glam-sahm-biedne-bogaczki-z-nowojorskiej-upper-east-side.html

Bachor bez kontroli.

„W przypadku osób z borderline jak tylko zaspokoisz ich uczucia miłości to wtedy ich poczucie „miłości” znika – po prostu wyparowuje. Dla nich uczucie miłości i bólu jest ze sobą splecione dlatego też w ich myśleniu jeżeli to nie boli to to nie może być miłość. Dlatego też osoby, które są zdolne dać im miłość są traktowane jako ich słudzy, są niszczeni i karani, albo po prostu spychani na bok. To nie jest tak, że osoby z borderline nie chcą miłości – one po prostu nigdy nie mogły jej zaufać. Partnerzy, którzy okazjonalnie spełniają ich oczekiwania bliskości są mniej zagrażający niż ci, którzy mogą to zapewnić cały czas.

Próbowanie wygrania tej gry przez udawanie kogoś kim nie jesteś tylko po to, żeby zaspokoić swoją partnerkę z borderline NIGDY NIE DZIAŁA. To akurat twoje problemy z dzieciństwa o których rozmawialiśmy już w poprzednich artykułach. Nie możesz wygrać z uszkodzonym/dysfunkcyjnym indywiduum ale twoje ego będzie próbowało walczyć – mimo że szanse są zerowe.

Kochanie borderline oznacza, że zawsze chodzisz pod napięciem. W tej relacji liczą się tylko jej uczucia, jej komfort i jej potrzeby – nie ma żadnego miejsca dla twoich! Będziesz poświęcał dużo czasu nad rozmyślaniem jak to wyrównać, ale to zadanie skazane na porażkę. Fakt jest taki, że im więcej dasz takiej osobie tym mniej ona będzie cię szanowała. Jak może cię szanować skoro ty sam nie szanujesz siebie?

Twoja diva to nic innego jak mały bachor, któremu brakuje kontroli impulsów i granic.”

Dr Tara Palmatier

 

Wszystko kończy się tak samo…

…bo tak chce system!

Nawet jak jest dobrze, to jest źle, bo program mówi Ci, że wykonujesz swoje operacje a nie jego. Nawet najwięksi szczęściarze – przywołam tu bożyszcze Lewandowskiego i jego małżonkę, wcześniej czy później zaryją twarzami w beton. Czemu? Bo tak zawsze kończy się pójście ścieżką narzuconą nam przez system. Ci z lepszym genotypem (promil populacji) mają szansę na odcinanie kuponów przez większą cześć życia, ale wcześniej czy później dopadnie ich to, co wszystkich. Poczucie beznadziejności, bólu, koszmaru egzystencji, wyrzucenia na śmietnik. Wspomnę tu Anię Przybylską. Miała wszystko. Życie. Jesteśmy farmą hodowanych istot, które mają wykonywać wolę projektanta, to znaczy być nośnikiem danych i ich kopiarką. Po spełnieniu zadania stajemy się zbędni. Większość z nas spróbuje ten czas przedłużyć walcząc o siebie, ćwicząc, rozwijając się, tłukąc kasę. Zrobimy dosłownie wszystko, byleby tylko nasz genotyp wydawał się lepszy niż innych. Czemu? Bo tak zostaliśmy zaprojektowani.

Jeśli nie wyłamiesz się ze schematu zawsze będziesz poruszał się wyłącznie na amplitudzie dopuszczonej przez system, coś jak wykres funkcji y = sin x ograniczonej punktami -1 do 1. W górę i dół, w górę i dół. Do nieba i jeb banią o glebę. Czy tak musi być? Nie, ale to nie jest takie proste, bo włamania do systemu pilnują liczne programy, których zadaniem jest przekonanie ich nosiciela, że idzie w złym kierunku. Wtedy, kiedy wywalasz drzwi systemu czujesz potężny ból, odrzucenie, niechęć innych programów, tracisz wiarę w siebie, sens, intuicję. Czy można coś z tym zrobić? Hmm niewiele, ale na pewno można walczyć z tym zniewoleniem poprzez wykorzystanie fragmentów jego kodu kompatybilnych z nami – ludźmi – a nie robotami systemu.

Duża część świata została zaprojektowana, jako teatr, zabawka, ułuda mająca właśnie na celu wymuszenie na nas odpowiedniego zachowania, zgodnego z tym, co wymyślił sobie projektant – nazwijmy go naturą. Ludzie robią wielkie pieniądze, dbają o wygląd, uczą się, inwestują, budują kariery, robią dzieci – wszystko to może mieć dwie strony. Pierwsza jest zła – czyli wszystkie te czynności stają się narzędziem do polepszenia pozycji w stadzie i zajęcia top miejsca – to tylko background, bo na końcu zawsze stoją popędy, które są głównym stymulatorem wszelkiego działania. To, dlatego niedawno pewien Pan próbował mnie przekonać, abym się wziął za siebie, bo kobiety stymulują. Owszem stymulują, jak wszystko inne, ale do wskoczenia na max peak amplitudy funkcji y = sin x. Nie ma siły, żebyś idąc po niej nie znalazł się wcześniej czy później w punkcie -1. Jeśli zauważysz ten mechanizm, pogodzisz się z nim i weźmiesz się za siebie, „bo chcesz mieć lepsze postrzeganie rzeczywistości, dzięki lepszemu składowi chemicznemu czerwonej farbki krążącej w nas od początku do końca” a nie dlatego, że „kobiety stymulują” to masz szansę zejść z linii ognia i nie zaliczyć uderzenia ryjem w krawężnik. Podobnie jest z resztą ziemi, tej ziemi. Natura, wschody, zachody słońca, góry, lasy, woda – cała przyroda, dobro jest elementem teatru, który został stworzony, aby wepchnąć nas na wspomnianą sinusoidę i pozwolić zrealizować projektantowi cel – przekazania danych. Skorzystajmy, zatem z pól pomiędzy -1 a 1 bez wchodzenia na jej ekstrema. Ktoś powie a co to za życie? A ja powiem, to jest właśnie życie a jedynym powodem, dla którego nie widzisz jego piękna jest fakt, że właśnie tak zostałeś zaprogramowany.

Do zobaczenia przy windzie.
Kukły systemu. 😉

 

Themaskator