Fenyloetyloamina.

Dzięki fenyloetyloaminie życie wydaje się zakochanym piękne i łatwe – bipolarnie naćpani…. Zazdroszczę Wam! 🙂 Czy jeśli życie jest złudzeniem, to czy uprawniona jest jego dalsza odsprzedaż? 😉
 
„Wszyscy oczekujemy na pochwały. Na to nie ma rady. To kwestia wychowania, a jak już zauważył Pawłów, odruchy warunkowe będą takie same u Dudusia jak i u Pani. Całe nasze wychowanie, poczynając od niemowlęctwa, wytwarza w nas stereotypy dynamiczne głównie w kontekście pochwały i nagany. Oczywiście, budujemy sobie potem mechanizmy obronne, więc niektóre nagany eliminujemy, tłumacząc sobie, że świat składa się głównie z idiotów, a idiotów stać jedynie na głupstwo, ergo: ci, co nas krytykują, to durnie, ale Raj jawi nam się jako wielka sala, w której wszyscy klaszczą i wpadają w zachwyt, jacy to jesteśmy wspaniali. Tu na ziemi chroni nas samokrytycyzm i zdolność do refleksji. Niemniej jednak, gdy jestem umiejętnie pochwalony, to jakby rosnę w siły. Każda panienka z agencji, o ile nie jest kompletną idiotką, zna tę podstawową prawdę, że klientowi należy wcisnąć kit, iż takiego supersamca jeszcze w swym życiu nie spotkała, a wtedy pojawi się po raz drugi i kolejny. Oczywiście, na pewnym obszarze działa to jako dodatnie sprzężenie zwrotne i klient rzeczywiście staje się wtedy o oczko lepszy. Doskonale ten mechanizm działa w relacji: lider i masy. Np. Hitler i rozentuzjazmowany tłum. Tłum mu swym zachowaniem podpowiadał: jesteś wspaniały, i on faktycznie stawał się coraz lepszy. Obawiam się, że wszyscy łatwo możemy ulec iluzji i wpaść w autouwielbienie. Może potrzebne jest trzecie oko, które obserwuje nas jakby z dystansu i donosi zgryźliwym tonem, że obiektywna prawda, o ile w ogóle istnieje obiektywna prawda, wygląda nieco inaczej? „
 
 
PS: Duduś to pies. BTW, ktoś łapie link do hochsztaplerów pokroju Grzesiaka? 😉

Wszystko co tuczące.

„Na załączonym zdjęciu obciągam tubę słodzonego mleka skondensowanego. Krowa wyobrażona na tej tubce jest chyba najpaskudniejszą grafiką, jaką w mym życiu widziałem, ale mleko wyborne, no po śniadaniu, jak i po obiedzie, jak codziennie, ukochany jogurt wiśniowy Jogobella maxi w opakowaniach po 500 g. Na kolację zjadłem lody z Zielonej Budki i Manhattan oraz Grycan, mieszając je i wzmacniając mlekiem skondensowanym z tuby, bo na moje wyczucie wszystkie są za mało słodkie. W międzyczasie – jak codziennie – piłem kilkakrotnie colę z sokiem grejpfrutowym. Do thrillera z kasety (Banderas z wiecznie niedomytymi włosami i ustami w ryjek – stary produkt braci Wachowskich) zżarłem dwie torebki ukochanych karmelków Werther’s Original. O czym donoszę pełen wyrzutów sumienia.”

Zdzisław Beksiński

Szwejk, lustro,burdel, Sanok.

„W moim mieszkaniu wisi w przedpokoju stare i obdrapane lustro. Jest to na 100% lustro z sanockiego burdelu, z którego Szwejk wraz z jednorocznym ochotnikiem Markiem wyciągali oberleutnanta Duba. Na podstawie kilku elementów (naprzeciw gimnazjum, drewniane schody etc.) ustaliłem, że dom ten należał do mego dziadka a potem ojca, a na końcu przez pewien czas do mnie i na piętrze przed wojną było tzw. kasyno oficerskie. Tam więc musiał być w czasie pierwszej wojny ten burdel i stamtąd pochodzi lustro. Za czasów Gierka udzielałem nawet wywiadu do radia i na zapytanie, czym zajmowała się moja rodzina, odpowiedziałem, że mieliśmy duży burdel w Sanoku, co jednak realizatorzy wycieli.”

Zdzisław Beksiński

Wyłącznie branie.

„Odruchom określanym jako desygnaty miłości, przypisać można znaczenie diametralnie przeciwne i wydaje mi się, iż jest to interpretacja właściwsza od interpretacji, z jaką spotykamy się na co dzień. Istoty żywe nastawiane są po prostu wyłącznie na branie, a nie na dawanie. Kontakt z drugim osobnikiem to podjeżdżanie do stacji benzynowej. Jesteśmy albo na niedoborze paliwa, albo jesteś my w konkretnej sytuacji właśnie stacją benzynową i nasze odruchy mówią prawdę, a nasze wyobrażenia kłamią.”

Zdzisław Beksiński

Themaskator