
Siła emocji.
„Otóż pewnego razu pan Tomasz przyniósł kolejny problem: nieprzytomnie zakochał się w pewnej dziewczynie, sprzedawczyni w jakimś kiosku, sprzedawała zdaje się hot-dogi, czy coś w tym rodzaju. Kiedy Tomasz ją zobaczył to, jak mawiają, wzięło go, i – mówiąc słowami Boya – „dostał takiej manii, że chciał tylko od Stefanii”, a nie wiedzieliśmy nawet jak dziewczyna ma na imię. Koniecznie chciał, by zwróciła na niego uwagę, marzył by stała się mu bliska, chciał by zrozumiała, dowiedziała się, iż on ją adoruje, pragnie itd., jak to bywa, gdy – znowu Boy – „w tym największy jest ambaras, żeby dwoje chciało na raz”…
Tomasz skarżył się, że on, który potrafił rozmawiać ze wszystkimi i swobodnie artykułować swoje myśli, zapominał języka w gębie, zapominał nawet jak się nazywa, kiedy się zbliżał do owego kiosku.
Chodził dokoła tego problemu i dosłownie dokoła tej dziewczyny, raczej kiosku, bo do niej nie dotarł nigdy, dość długo, około pół roku. Przychodził do mnie częściej, abym mu wyjaśnił, dlaczego ten romans mu nie wychodzi, nawet nie wie jak zacząć. Odpowiedziałem: – panie Tomaszu, przede wszystkim może o to właśnie chodzi, aby wszystko pozostało jak jest, bo ona jest… za głupia dla pana, nic panu na to nie poradzę! Jeśli pan powie do niej coś inteligentnego, to ona tego nie zrozumie, a pan to czuje i zwyczajnie się tego boi. A po nawiązaniu z nią kontaktu może się pan zrazić jej sposobem bycia, zachowaniem, czy odezwaniem się. Tomasz ustalał więc przy mnie słownik, swoisty leksykon ewentualnej rozmowy z tą dziewczyną, zajęcie to jest naturalne dla zakochanych. ”
Leon Zawadzki

O wrażliwości.
Chronić wrażliwość, będąc mniej wrażliwym, to tak jak zwalczać przemoc bejzbolem 😉 Uczucia można kontrolować, czego wielu z nas jest przykładem, ale zawsze wiedzie to wprost do niespełnienia. Tomek nie chciał kontrolować czegokolwiek, co ludzie uznawali za słabość a on za przymiot prawdziwego człowieka (odrzućmy jego reakcje agresywne, jako skutek niezrozumienia), a on potęgował jeszcze temat, poprzez różnego rodzaju sytuacje, które miały mu wskazać, że się myli, bądź ma rację, typu „chcesz ten obraz? Weź sobie…”, „potrzebujesz pieniędzy? – są w szufladzie” . Był geniuszem, który kiedy udowodnił sobie ponad wszelką wątpliwość kloaczną naturę ziemi, tej ziemi (w odniesieniu do wszystkich, łącznie z nim samym), stwierdził, że nie chce brać w tym udziału i wyłączył sobie światło. Dodam jeszcze na kanwie tej dyskusji, że większość „sukcesów” (celowo w cudzysłowie), jakie przypisują ludzie innym ludziom, to efekt działania wbrew sobie, na w pełni poznanych schematach, z wyrachowaniem, (bo schematy są proste jak cep). Tomek nie chciał sukcesu za wszelką cenę, bo go to zwyczajnie brzydziło. Jeszcze jedna obserwacja, od czasu, gdy pojmiemy mentalnie, że „sukces” w rozumieniu większości jest zwykłą fikcją i zaczniemy działać niejako wbrew stadu, a w zgodzie ze sobą i tym, czego naprawdę chcą ludzie, (czyli prawem naturalnym), tenże nagle ulega zazwyczaj zamrożeniu i dotyczy to nie tylko zwykłych zjadaczy chleba, ale też ludzi z pierwszych stron gazet. Po prostu każdy ma inaczej ustawione granice percepcji. To zresztą naturalne, bo stado próbuje eliminować z otoczenia jednostki niechcące powielać schematów, ze względu na zagrożenie dla przywódców, których cała siła opiera się na manipulacji innymi (otoczenie niejako naturalnie nabiera sympatii do osób żyjących w zgodzie lub blisko prawa naturalnego, co wytrąca narzędzia z rąk rozdających karty). 😉 Ostatnio słyszałem w radio historię pewnej Polki, która w UK otworzyła sporą firmę, która rozwija się w szybkim tempie, otwierając kolejne oddziały w licznych miastach na wyspach. Dziennikarz zapytał ją, jak się czuje, jako osoba z wpływami i pieniędzmi? Odparła mu, że ma pełne moralne prawo odcinać kupony od swojej działalności, bo jej życiowym celem jest budowa szpitali w Afryce a potrzeby są tak wielkie, że każda skala jest za mała. Myślę, że to jest właśnie „sukces” przez duże S a nie większość tego, co obserwujemy wokół, co wygląda tak jak na obrazku :/ Dwa słowa jeszcze odnośnie terapeutów, psychologów – w skrócie ich dzialność w przypadkach typu Beksiński, odczytywałbym jako próbę przywrócenia do szeregu jednostki, której pojmowanie świata jest nieużyteczne dla stada, poprzez zaszczepianie schematów, umożliwiających wtopienie się weń ponownie. Owszem, pewnie da się terapią spowodować, że homoseksualista zacznie sypiać z kobietami, ale będzie to zwykła proteza.Zawsze mam przed oczyma starego Beksę i jego dylematy, czy czasem za dużo na Dmochowskim nie zarabia, wstawiając mu swoje obrazy…
Nobody18
Dies irae.
Znów.
Znów
Czy mogłabyś ZNÓW, spłynąć z obłoków nieba, górujących nad ciżbą codzienności?
Czy mogłabyś ZNÓW, leżeć przy mnie i słuchać jak mówię, dotykając Twojej twarzy?
Czy mogłabyś ZNÓW pytać o wszystko i cieszyć się jak dziecko?
Czy mogłabyś ZNÓW czuć więź tak wielką, że rozgadują się wszystkie dzwony w okolicy?
Czy mogłabyś ZNÓW leżeć na ławce, trzymając głowę na mych kolanach, które mimo, że ścierpły pozostają nieruchome?
Czy mogłabyś ZNÓW poprawić włosy, w sposób godny Rity Heyword?
Czy mogłabyś ZNÓW zostawić samochód na moim parkingu, tak bym przez kolejne pół roku budził się rano i sprawdzał, czy go tam nie ma?
Czy mogłabyś ZNÓW sprawić, aby czerwień zachodzącego słońca mijana na drodze burzyła mą krew w żyłach?
Czy mogłabyś ZNÓW zostać, zamiast odchodzić z zimnym „muszę już iść”?
Czy mogłabyś ZNÓW…?
Kokaino…przy, której najlepszy towar, jest proszkiem do pieczenia…
Mogłabyś…chciałabyś…gdybym ja ZNÓW, potrafił na zewnątrz być tak zimny jak Hekla.
