Koszmarna samotność.

„Rozmaici ludzie do mnie przychodzą, ale tak naprawdę odczuwam coraz częściej koszmarną samotność. Większość moich rówieśników-przyjaciół, albo nie żyje, albo coraz głębiej pogrąża się we mgle sklerozy. Czasami czuję się jak w balii na środku spokojnego jak jezioro oceanu, którego horyzont łączy się z szarym niebem. Nikt nie woła. Nic, nikt, nigdzie, nigdy. Koniec. Jak to powiada lud: zdechniesz jak pies pod płotem. Sam. Jak widać, nawet w umieraniu potrzebna jest człowiekowi widownia, a jak tu zagrać przed pustą, lub nawet niekoniecznie pustą, ale obcą widownią, która mówi innym językiem. Ja tu umieram, a na widowni nie ma ludzi, lecz siedzą same fotografie.”

Zdzisław Beksiński

Przemijanie.

„A co ja mam powiedzieć o przemijaniu? Ile mi jeszcze zostało? Wszystko wpada do jakiejś dziury. Nie myśmy to pierwsi zauważyli. Marność nad marnościami, wszystko to marność. Nawet jeśli ktoś z nas zapisze się w pamięci zbiorowej, to na jak długo i przede wszystkim, po co? To jak sen we śnie. To porównanie też już kilkakrotnie wymyślono od nowa i zawsze tak samo. No, ale trzeba wracać do rzeczywistości, remontować, malować, kupować kolejne aparaty cyfrowe, powiększać lub zmniejszać cycki, zazdrościć innym, że jeszcze nie zjedli przydzielonego im kotleta pod nazwą życie. Na niektórych dopiero oczekuje na talerzu. Jakże wspaniale pachnie! Natomiast my, otumanieni alkoholem podanym litościwie przez pomocnika kata, stoimy pod szubienicą i nawet nie warto wymyślać i wypowiadać ostatnich słów, bo nikt z zajętych konsumpcją nie słucha. Ale im też nie ma czego zazdrościć. Będzie z nimi to samo co z nami. Albo napchają się po dziurki od nosa i wyrzygają to, co zjedli, albo będą sobie odmawiać i potem z żalem patrzeć, że niezjedzone zgniło. Wszystko to marność. Nie ma na nią skutecznego sposobu.”

Prawdziwa pasja.

„Tomasz musiał być pasjonatem, do tego chciał mieć wszystko od razu, to co posiadał mu nie wystarczało. Byli już tacy jak on, w historii: Byron, Lermontow, Słowacki, na przykład. Byron, w pewnym momencie życia poszukiwał śmierci i znalazł ją w Turcji. Lermontow, mając 26 lat, również zaczął poszukiwać śmierci i znalazł ją w bezsensownym pojedynku na Kaukazie. Są ludzie, którzy spalają się jak komety, tworząc atmosferę naszego żywota na Ziemi i Tomek do nich należał. Jak to można wytłumaczyć? W życiu twórcy moment zachwiania równowagi zaczyna być impulsem do tworzenia. Jeżeli wszystko jest w pełnej równowadze to mamy stagnację. Wśród ludzi twórczych nie ma – przewidzianych normą ogólnospołeczną – ludzi normalnych! Proszę wnikać w psychologię twórczości. To twórcy są normalni, a zjadacze rosołu, którzy lubują się w plotkach o życiu osobistym twórców, są na obrzeżach patologii, to karły, którym się wydaje, że coś widzą i rozumieją.”

Leon Zawadzki

Themaskator