Jak się produkuje automaty imitacyjno-naśladowcze?

Społeczeństwo przypomina do bólu zaawansowaną sieć neuronową. Natura poprzez różnego rodzaju konfigi ludzkiego genotypu nieświadomie „testuje” najbardziej skuteczne dla przetrwania gałęzie i odłamy czegoś, co możemy nazwać osobowością a w fundamentach jest czymś, co ma zapewnić reprodukcję genów. Gdyby nie potężna katastrofa naturalna, która zmiotła z ziemi dinozaury, prawdopodobnie do dziś nie wyszlibyśmy z nor, i jako przedstawiciele ssaków, nigdy nie sięgnęli po koronę gatunku panującego na ziemi, tej ziemi. Oczywiście każdemu z nas wydaje się, że jest wyjątkowy, ewentualnie jego droga jest właściwa, reszta to durnie, idioci, półgłówki. Oczywiście w takim myśleniu jest sporo racji, bowiem przetrwanie wymaga dwóch cech – bezwzględności i naśladowania stada. Jeśli ktoś to potrafi na polu podświadomym, to świat (w sensie kółka dla chomika) stoi przed nim otworem. Dotarliśmy znów do wolnej woli, która nie istnieje. Każdemu z nas wydaje się, że jest panem własnego życia, emocji, sposobu myślenia, a tymczasem nasze własne poczynania są zautomatyzowane do bólu poprzez programowanie, jedynie filtr mentalny czyni, że wydaje nam się iż nasze decyzje są nasze. Dziecko przychodzi na świat i natychmiast zostaje poddane programowaniu, którego zresztą uczy się niemal od początku. Zapłaczę, to mnie przytulą, zmienią pieluchę, znów zapłaczę, będzie micha. Automat imitacyjno-naśladowczy nabiera tempa. Dalej obserwuje rodziców, co w połączeniu z zaprogramowaniem genetycznym powoduje, że wzmacnia bądź osłabia pewne charakterystyczne dla samego „siebie” cechy. Co to wszystko ma wspólnego z wolną wolą? Zupełnie nic.

Czytaj dalej „Jak się produkuje automaty imitacyjno-naśladowcze?”

Czy obiektywna rzeczywistość istnieje?

Pytanie z pozoru może wydawać się dziwne, bowiem większość osób jest przekonana, że sposób w jaki widzą świat jest na wskroś racjonalny, ich punkt widzenia jedyny słuszny, a optyka rzeczywistości zgodna z rzeczywistością. Aby rozważyć ten temat należałoby zdefiniować kilka pojęć, tak aby mieć pewność, że mimo racjonalizacji i wyparcia poruszamy się w ramach jednakowych ram myślowych. Jako materiał pomocniczy wykorzystam krótki film z przywitania się dwóch dobrze znanych panów, a mianowicie prezydenta USA Donalda Trumpa i jego odpowiednika we Francji Emmanuela Macrona, oraz oceny tej sytuacji przez osoby zgromadzone w studiu TVN24. Dodatkowo spróbujemy przeanalizować co mogło wpłynąć na taką a nie inną optykę poszczególnych osób odnośnie oceny tej sytuacji. Nagranie zarejestrowałem już dość dawno, ale z powodu długiej przerwy w pisaniu spowodowanej wakacjami a także wypadkiem, wracam do tego dopiero dziś. Nie łatwo się pisze z ręką w gipsie, ale jako, że coś tam pod białą powłoką swędzi, to chwytam za klawiaturę!

 

Soure: National Review

Czytaj dalej „Czy obiektywna rzeczywistość istnieje?”

Na ziemi ognia i lodu cz.4

Kemping w Seyðisfjörður okazał się bardzo sympatyczny, podobnie jak miasteczko, łączące w sobie urok surowej, zimnej północy z ciepłem elewacji domów, które mieszkańcy pieczołowicie pielęgnują. Zwijamy się koło 11, uprzednio spacerując dość dużo po okolicy. Droga wiodąca do miasteczka jest bardzo urokliwa, wiedzie bowiem przez potężne wzniesienie, wijąc się w niekończących się estakadach i ukazując piękno okolicznej przyrody, usianej wodospadami i rwącymi strumieniami. Dziś w planach wiele atrakcji, zaczynamy od starej wioski Bustarfell, której korzenie sięgają 1770 roku. Ta sama rodzina prowadziła farmę aż do 1966 roku, kiedy to przekazali gospodarstwo państwu, które przekształciło je w muzeum. Bardzo klimatyczne miejsce, z którego wieje niesamowite ciepło, mimo że pogoda raczej chłodna. 😉 Zaskakuje nas spora ilość przedwojennej porcelany z Ćmielowa! Przepiękne zdobienia no i ta duma, że nawet TU jesteśmy pośrednio obecni od dawna. Ogromne wrażenie w ekspozycji usytuowanej w prostych, wiejskich chatach wtopionych w torfową rzeczywistość robią przedmioty codziennego użytku, takie jak miski, grzebienie, zegarki, karty do gry – wszystko wygląda jak zaklęte w czasie, tak jakby właściciele dopiero co wyszli do prac polowych,
zostawiając rzeczy w idealnym porządku.
 

Czytaj dalej „Na ziemi ognia i lodu cz.4”

Na ziemi ognia i lodu cz.3

Po nocy spędzonej na kempingu w Skjol budzi nas deszcz. Na szczęście szybko przestaje siąpić, śniadanie, prysznic i ruszamy dalej ku islandzkiej przygodzie. Na pierwszy ogień idzie wodospad położony dość blisko miejsca naszego biwakowania, zwany złotym. Gullfoss Waterfall jest jednym z większych w Islandii, składa się z dwóch kaskad, z których pierwsza ma 11 metrów a całość 21 metrów. Wrażenie niesamowite i porównywalne ze słynnym wodospadem Niagara.
 
Jedziemy dalej, po drodze oglądając wiele ciekawych miejsc, jak chociażby groty czy punkty widokowe by po chwili wpaść na ekipę wodującą kajaki na pobliskiej rzece. Gosia nie omieszka oczywiście wskoczyć na wysoką skałę i pomachać znikającym za zakrętem śmiałkom. 😉
 

Czytaj dalej „Na ziemi ognia i lodu cz.3”

Themaskator