Przekonania a rzeczywistość.

„Jeśli w coś wierzysz, to interpretujesz rzeczywistość zgodnie z tymi przekonaniami. W większości wypadków, to pułapka, tym groźniejsza, im bardziej wierzenia rozmijają się z rzeczywistością i twardą logiką. Trzeba też pamiętać, że im bardziej te przekonania dotykają cię wewnętrznie, tym większe zniszczenia w razie przebudzenia, a po przekroczeniu pewnej granicy absurdu masz już tylko dwa wyjścia. Albo dalej wierzyć w coś wbrew faktom, albo zaryzykować totalny rozpad osobowości. To dotyczy wszystkich tego typu przypadków, religii, nadziei, innych ludzi, nawet siebie. Niemal cały nasz świat to czysta iluzja zbudowana we własnej głowie.
Jak już to zrozumiesz, to definiują Cię dwie rzeczy:

Twoja determinacja, gdy nie masz nic.
Twoje nastawienie, gdy masz już wszystko.”

Nobody18

Daj mi dłoń, choć ze mną do końca.

Niebo płonie wschodzącym wulkanem, a moją duszę przechodzą dreszcze, wzmagające się z każdym słowem Anji Orthodox, jakie dociera do mej głowy – daj mi dłoń, chodź w stronę słońca…Przestałem już liczyć, który to raz nieludzka siła wygięła mi kark, wprowadzając w czystą ekstazę, wznoszącą na wyżyny uniesienia. Wiatr lekko owiewa moją twarz, wspomnienia wracają z nowym blaskiem, który to raz już tędy zmierzam ku przeznaczeniu? Jaki ten świat jest piękny…”

Nobody18

Kolejowa pizza.

Po kilku latach zadzwonił do mnie kolega, z życzeniami świątecznymi uruchamiając tak zwane stare karabiny 😉

Otóż, kiedy jeszcze byłem normalnym stu trzydziestokilogramowym misiem, w moim korpo życiu układało się tak, że praktycznie co miesiąc jeździliśmy w różne miejsca na tak zwane business review. Oczywiście trochę gadania o wynikach, plany budżety, projekty, promocje i przeważnie ostra dyskoteka. W zasadzie był to rytuał, ale że tworzyliśmy fajną grupę, to próbowaliśmy się co jakiś czas motywować do zmiany przyzwyczajeń…i takie jedno wspomnienie przywołał ów znajomy..

Był piękny wrześniowy piątek a cała nasza szóstka zajmowała przedział pierwszej klasy pociągu Intercity relacji Warszawa – Gdańsk. Celem podróży był Dom Zdrojowy w Jastarni, ale na stacji końcowej mieli na nas czekać koledzy lokalersi 😉 Był to czas, kiedy jeszcze nie było A1, a jazda siódemką do Trójmiasta, oznaczała drogę przez mękę, połączoną z wyprzedzaniem na trzeciego, koniecznością wyścigów z innymi uczestnikami ruchu, walki z policją i nietrzeźwymi rowerzystami. Wobec tego zdecydowaliśmy, że lepiej jechać pociągiem a przy okazji nic nie pić, tylko zrobić co było do zrobienia, pooddychać morskim powietrzem i grzecznie wrócić do Wawy. Jedziemy sobie pociągiem, czytamy gazety, kłócimy się na tematy polityczne, ale jakoś tak wesoło się robi i no jakieś piwo by można strzelić. Albo pizze. Ale skąd wziąć pizzę w pociągu?
Czytaj dalej „Kolejowa pizza.”

Themaskator