Jako, że nie mogę siedzieć od wczoraj, a moje dupsko stanowi jedną, wielka, siną przestrzeń o wielkości wszechświata, postanowiłem wbrew trendom kontynuować samobiczowanie i rozwinąć temat kotów. Czemu kotów? Bo to najbardziej paskudna nacja zwierząt na świecie, a mimo to je kochamy. Dlaczego? Ano dlatego, że są wspaniałym dowodem na psychopatyczość natury, która w połączeniu z entropią, stanowi o prawach rządzących na ziemi, tej ziemi. Kilka lat temu wypociłem taki tekst na tematów muchołówki amerykańskiej, zbiegło się to z moim rozstaniem z pewną kobietą, będącą utrzymanką zamożnego amerykańskiego prawnika, a dziś analogie nasuwają mi się same, więc pozwolą Państwo, że wprzęgnę, co nieco z owych zamierzchłych czasów w teraźniejszość.
Jaka jest najbardziej efektywna metody zdobywania zasobów na ziemi tej ziemi? Może jest to praca organiczna? A może własny biznes? Może lew polujący na antylopę jest mistrzem w owym procederze? A może rekiny atakujące pół-dywizjonami 😉 opadającego z sił wieloryba? Nie drodzy państwo, żadne z owych zwierząt nie jest efektywne, bo każde w zdobycie zasobów musi włożyć pracę, czas, pomysł, ryzyko. Kto zatem jest najbardziej efektywny do diaska?
Czytaj dalej „Koty, kocięta, kociaki….”