Biała lokomotywa!

Sunęła poprzez czarne łąki
Sunęła przez spalony las
Mijała bram zwęglone szczątki
Płynęła przez wspomnienia miast
Biała Lokomotywa

Skąd wzięła się w krainie śmierci
Ta żywa zjawa istny cud
Tu pośród pustych marnych wierszy
Tu gdzie już tylko czarny kurz
Biała Lokomotywa

Ach czyj ach czyj to jest
Tak piękny hojny gest
Kto mi tu przysłał ją
Bym się wydostał stąd
Białą Lokomotywę

Edward Stachura

Ludzkie projekcje.

Znów w trasie, dziś trochę mniej busiarzy, bo mięso zamroczone piwem śpi w noclegowniach odsypiając emocjonalną debatę dwóch pań w średnim wieku. Nawet miła rozmowa, niczym lata temu w jaskini przy darciu pierza – zero konkretów za to pełno frazesów. Korzystając z faktu, że wściekły PH w białej Fabii nie dał rady utrzymać się na moim zderzaku, mimo dużych ambicji, rozwalimy kolejnych kilka mitów, jakimi jesteśmy karmieni od dziecka na ziemi, tej ziemi…
 
Na pewnym forum dyskusyjnym wielu młodych chłopaków wylewa swe żale na współczesne kobiety, które powykręcane emocjonalnie przez programowanie i liczne lewicujące koleżanki, zupełnie nie mogą się odnaleźć we współczesności, powodując rwanie włosów z głów przez poukładanych chłopców, którzy chcieliby się prowadzać z nimi za ręce, a z powodu zagubienia się w gąszczu świata przez nasze drogie panie, siedzą w kącie i trzepią prącie.
 
Drogi przyjacielu, nawciskała Ci mama iluzji o głębi duchowej kobiet, boskości, delikatności, altruizmowi i pełnej dobroci. Prawda? Prawda! Zapomniałeś tylko o jednym, budując wizję świata, którego realia właśnie wywalają Cię z torów, że to mówiła… kobieta, a nasze drogie panie mają skłonność do projektowania świata, jakim chciałyby, żeby był a nie jakim jest 🙂
 
Bez przerwy słyszę, że ta czy tamta zdradziła, puściła, nachlała a miało być tak pięknie, tak wspaniale 😉 Kiedyś było, bo programowanie, brak samodzielności ekonomicznej, a także strach przed ostracyzmem i ogniem piekielnym sprawiał, że białogłowy żyły w ukryciu, chowając swoją prawdziwą naturę. Dziś w czasach lewackiej propagandy, wiele z nich odkryło swoją prawdziwą naturę i zderzyło się z dysonansem wewnętrznym, będącym skutkiem programowania od dziecka.
 
Wyjaśniamy sobie jedną rzecz:
 
Bez względu na płeć nie różnimy się w mechanizmach, czyli one tak jak my lubią wyzwania, smak zwycięstwa, mocne życie, rozwój, poznanie, walkę. Różni nas jedynie sposób dochodzenia do celu i rola, jaką naznaczyła nam naturą w procesie powielania gatunku. Dla nas naturalnym jest ilość potomstwa, dla nich, jakość. My załatwiamy niemal wszystko po męsku, czyli przeważnie siłą i logika, one po kobiecemu, czyli podstępem, emocjami, iluzją. Cel jest ten sam. Sukces.
 
Doszliśmy do momentu, gdy możemy mówić o definicjach. Co powoduje, ze Twoja luba strzela oczami do Twoich kolegów, próbując lepiej lub gorzej ukryć ten fakt przed Tobą? Odpowiedzią jest hipergamia. Kobieta zawsze, nawet będąc w związku z bardzo silnym mężczyzna, podświadomie szuka jeszcze silniejszego. Jest to główny powód rozwalania się relacji, jeśli stroną inicjującą rozpad jest kobieta, przy czym nie kombinuj drogi kolego, że pan posuwający właśnie na pagony Twoje ciasteczko jest lepszy od Ciebie. Może być, ale nie musi. Czemu? Bo od czasów pierwotnych ich największa siła, czyli intuicja uległa stępieniu. Co możesz, zatem zrobić? Na pewno nie walczyć jak mama mówiła, czyli kwiatami, rozmową – tam działają czyste emocje. Pamiętasz jak Bukowski pisał, że facet musi być gotowy na to, że wszystko, żona, dom, praca, zdrowie runie w jednej chwili? Miał rację, bo wszystko na ziemi, tej ziemi stoi na fundamentach z piasku.
 
Jeśli padniesz ofiarą hipergamii, a ona w swojej głowie zbudowała już iluzję siły innego to nie masz szans. To nie facet, że się ulituje, zastanowi. Jesteś trupem. Im szybciej zdasz sobie z tego sprawę, tym lepiej. Co może zrobić trup? Zmartwychwstać, w tym wypadku z inną, najlepiej młodsza kobietą. Czemu? Bo z nią zrealizujesz znów program, który masz wykonać. Jak się ogarniesz, staniesz na nogi po ciosie w nerki, to jest bardzo prawdopodobne, że Twoja była będzie chciała wrócić, nawet, gdy się do tego nie przyzna. Warunkiem jest to, abyś żył a nie prosił o litość. Tam pojęcie litości istnieje tylko wobec psów i kotków 😉
 
Czy to źle? Nie. To natura. Moja ex tez chce wracać, bo jak to często okazało się, że jedyne, co ją prowadziło w czasach, gdy obcinała mi jaja w chwili mojej słabości, to iluzja w jej własnej głowie. Tak na marginesie – nie stawiałbym na powroty. Żyj swoim życiem a jej daj szansę odnaleźć się z kimś innym.
Wszystko, co piszę to tak zwana prawda życiowa, której sam nie potrafię często zaakceptować, dlatego w chwilach kłopotów warto skorzystać z zimnego oka nieuwalonego emocjonalnie kolegi. Zimny prysznic zawsze dobrze robi 😉
Znów Janki, no cóż ten tydzień muszę się męczyć, ale później znów powitam przestrzeń, swobodę i powietrze. Pamiętaj, że po nocy przychodzi dzień a po burzy spokój 🙂
 
Może by Biesy zrobić znów next week?
 
Dobrego dnia.
 
PS: Nie pisz, że Twojej kobiety te mechanizmy nie dotyczą 😉 Jeśli tak sądzisz, to spójrz na nią i pomysł, czemu ukryła je głęboko w sobie 😉 i pamiętaj, że to nic złego. To tylko naturą, którą musisz zaakceptować albo wybrać kompromis bądź samotność. Cokolwiek byleby świadomie. Jutro obalimy kolejny mit. Hej.

Opór.

Siekierezada i mięso.

Lawirując między busami okupującymi lewy pas na trasie do Warszawy, a wiozącymi zadowolone z życia mięso do roboty, myślę sobie o klasycznym niezrozumieniu Siekierezady Edwarda Stachury. Na jakimś forum chłopak pisze, że jest pod ogromnym wrażeniem powieści, która jednak jest przestrogą, że można skończyć tragicznie. Abstrahując od definicji tragiczności (personalnie uważam, że bycie mięsem w busie i taka egzystencja jest dużo tragiczniejsza, niż śmierć pod kołami pięknej lokomotywy, w zimowej scenerii lasu), to wspomniane dzieło absolutnie nie jest tragiczne, bowiem pozostawia pytanie „czy warto? ” – otwartym. Mało kto wiąże postać Janka Pradery i Rafała Skoneckia, jako kontinuum czasowe i alternatywną wersje końca Steda, który był przecież protoplastą obu tych postaci. Wówczas kwestie egzystencji w otaczającym go świecie odłożył w czasie, licząc zapewne na to, że spotka swoją Gałązkę Jabłoni i pójdą dalej „razem do końca wszystkiego” . Jako, że pojmowanie otaczającej nas rzeczywistości przez niektóre jednostki jest nazwijmy to nieco głębsze niż większości, to ostatecznie wyłączył sobie światło, kiedy zrozumiał, że wszystko na co może liczyć to udział w grze, która odbywa się co dzień na kiepskich dechach teatru rzeczywistości. Stało się to jednak po latach. Janek Pradera był do życia na nie, Rafał Skonecki na tak! Pamiętajmy o tym!
 
W swoim życiu Siekierezadę z dedykacją dostały ode mnie dwie kobiety. Obie nie zadały sobie minimum trudu, by choć spróbować zrozumieć, że w życiu są rzeczy ważniejsze niż pierścionek czy nachlanie się w oparach marihuany. Nie mam do nich żalu, kiedyś czułem się kiepsko mając świadomość, że znów przeceniłem ludzi, dziś czuje obojętność, poza krótkimi momentami, gdy zrywam się w nocy z łóżka i czuje pozazmysło ich skowyt, bo ani pierścionek ani marycha szczęścia nie dały. Jedyne co to chwilowe zapomnienie w spazmach orgazmu z facetem, który albo je brzydzi albo jest zwykłym dildo czy portfelem. Postanowiłem nie dawać więcej żadnej kobiecie tej książki, póki nie upewnie się, że jest szansa na jej zrozumienie. Zbyt poważną cenę zapłacił Sted za to w co wierzył, aby trwonić jego dorobek w ten sposób.
 
Jestem w Jankach. Zaczyna się kraina szczęścia w otoku spalin, tłoku na drogach, trąbienia, machania rękami, zajeżdżania drogi i sprzedawania fucków. Jeśli to jest ten Wasz świat, ta ziemia obiecana, to ja wybieram piekło. Czemu? Bo moje piekło jest niebem przy Waszej krainie mlekiem i miodem płynącej 😉
 
BTW, kiedyś pewien Pan po sprzedaniu mi fucka musiał zatrzymać się na światłach na skrzyżowaniu Towarowej i Prostej. Wsiadłem z auta i próbowałem grzecznie się dowiedzieć, co było przyczyną takiej frustracji i co nie tak zrobiłem, tak bardzo psują mu humor. Analizuje swoje zachowanie celem rozwijania się i jego feedback byłby dla mnie bardzo pomocny w zrozumieniu, gdzie popełniłem błąd? Niestety…zabarykadował się w aucie i wykonywał przez szybę ruchy dłońmi jakby się modlił, jednocześnie robiąc minę na zbłąkanego psa. Do tej pory nie wiem o co mu chodziło i już chyba się nie dowiem 🙁 Bardzo go przepraszam z tego miejsca, za wywołanie w nim takiego wachlarza emocji – jeśli Pan czyta drogi Panie to pozdrawiam serdecznie.
 
Dobrego dnia. Ja właśnie otwieram wrota do mojego Mordoru 😉
 
Wasz Rafał „Mięso” Skonecki
 
PS: Też jestem mięsem, tylko z lepszą niż średnia percepcją otaczającego nas cyrku, który sami reżyserujemy 😉
Themaskator