Miałem piękne życie, jest co wspominać, naprawdę, ale dziś mam 50 lat i już nigdy nie poczuję drżenia dziewczyny na trawie nad Wisłą w Solcu jak pierwszy raz z nią uprawiałem seks, już nigdy nie obudzę się w namiocie w środę podczas, gdy w poniedziałek miałem być w robocie, już nigdy nikt nie wzruszy się kiedy zagram na gitarze, już nigdy nie będę się czuł jak w niebie gdy śmigałem po serpentynach na Lazurowym w Audi TT z dziewczyną młodszą o 20 lat, już nigdy nie wykąpie się z nią na waleta w nocy w Saint Tropez – można tak bez końca. Ktoś powie – miałeś fajne życie, dużo kobiet, wielu znajomych a ja zapytam – i co z tego? Nie dawajcie nam nieba tylko po to żeby zepchnąć nas na koniec do piekła. Reszta to bonus – tylko to mnie obecnie napędza a każda chwila to zysk. Coś mi się przestawiło ostatnio mocno, nawet używki zupełnie odstawiłem, umiem się cieszyć idąc chodnikiem kiedy mogę sobie kopać bryłkę lodu albo zrobić kulę ze śniegu i rzucić w drzewo. Serio to chyba jest szczęście po pięćdziesiątce…
.
RIP David Lynch
Funny how secrets travel on…
Może pora z tym skończyć?
Nigdy nie byłem zwolennikiem Netflixa, czasem coś obejrzałem, szczególnie jeśli znajomy mnie odwiedził i proponował skorzystanie z jego konta w ramach wieczornej socjalizacji 😉 Co prawda recenzowałem kiedyś jeden genialny film z tej platformy a mianowicie „Nie patrz w górę” ale większość produkcji tam nie pociąga mnie na tyle żebym się nad nimi rozwodził. Może pora z tym skończyć? Heh, tak mnie rąbnął ten obraz, że natychmiast zacząłem szukać wszystkiego co z nim związane w sieci i wpadłem na dwie kapitalne recenzje, jedna dwójki młodych ludzi z kanału Drugi Seans (mocno spojlerują) oraz człowieka bliższego memu pokoleniu i sąsiada z nad morza, czyli Tomasza Raczka. Uprzedzam – film powali nawet za pierwszym razem, jeśli tylko jesteś rozbudzony emocjonalnie choć deczko więcej niż przeciętna, za to na pewno nie da się tego obrazu ogarnąć w całości i przedstawić samemu sobie spójnej wizji tego, co tam się wydarzyło po jednej projekcji! Skomplikowanie Lyncha to przedszkole przy tym co pokazał Kaufman dlatego….kupiłem właśnie książkę na podstawie której film został nakręcony 🙂 Będę wracał do niego jeszcze nie raz bo jest po prostu genialny!
Czytaj dalej „Może pora z tym skończyć?”
I remember how they held me…
Tak to już jest ze mną, że rzygać mi się chce jak pomyślę, że coś mam napisać wiedząc, że i tak prawie nikt nie odczyta tego tak jakbym sobie życzył, a gorsze nawet jest to, że przy celowym zaszyciu się w kącie sieci chętnych do zgłębiania sensu będzie tyle co na palcach jednej ręki. Od lat celowo chowam to wszystko byleby nie zderzyć się z bydłem, bo tego zderzenia nie przetrwam w myśl powiedzenia – nie dyskutuj z idiotą bo sprowadzi cię do swojego poziomu i pokona doświadczeniem….
Czytaj dalej „I remember how they held me…”
Prawdziwy ból.
Albo jak kto woli A Real Pain to nowy i drugi film reżyserowany przez mało znanego w Polsce Jessego Eisenberga, wybrałem się w ramach kina konesera do mojego ulubionego miejsca, gdzie zawsze oglądam takie rzeczy, czyli kina Śnieżka w mojej ukochanej Rabce. Film zrobił na mnie bardzo duże wrażenie, ale zanim podzielę się swoimi przemyśleniami napiszę o czymś, co zawsze powoduje moje wzburzenie a mianowicie komentarze na filmweb-ie młotków typu stracony czas i pieniądze. Ludzie, do qrwy nędzy, jeśli wasza percepcja rzeczywistości jest na poziomie psa, to nie chadzajcie do kin na takie filmy, tylko wybierzcie coś lżejszego i bawcie się dobrze, ale nie denerwujcie ludzi swoimi płytkimi tekstami. Dzięki i sorki ale szlag mnie trafia patrząc na coś takiego…
Czytaj dalej „Prawdziwy ból.”
