Rocznica śmierci Tomka Beksińskiego.

Dzień dobry. Dziś mija 16ta rocznica śmierci Tomka Beksińskiego. Był to człowiek, który w szczególny sposób odbił się na moim pojmowaniu świata i jego prawdziwej, niezakłamanej natury. Jego przemyślenia i nocne audycje pozwalały mi porządkować, to co czułem intuicyjnie od zawsze, nawet wtedy, gdy pełen radości i zapomnienia wpatrywałem się w wirujące na środku sali zakochane oczy pięknej dziewczyny. Nie uważam, aby był postacią tragiczną, dla mnie raczej do końca wolny człowiek, który NIGDY nie zgodził się z tym co zastał, podobnie jak ojciec i jego twórczość odbierany przez nazwijmy to główny nurt ludzkości jako dziwak, ekscentryk czy twórca czegoś, co było równie brzydkie jak jego wnętrze (mowa o Zdzisławie Beksińskim). Całe jego życie to było wołanie o opamiętanie się świata, o powrót do naturalnego porządku rzeczy, do odrzucenia kłamstwa, manipulacji, prymitywnych i zwierzęcych mechanizmów, jakie rządzą ludźmi. Z czasem coraz bardziej zamykał się w sobie aż do chwili, gdy poddał się na tyle, że chciał już spotkać wyłącznie jednego, jedynego człowieka, który nie pójdzie za stadem a zacznie myśleć. Bzdury o zdziecinniałym „chłopaczku” oglądającym westerny mogą opowiadać ludzie o zerowej wrażliwości i zrozumieniu ludzkiej psychiki i motorów naszego działania.
Czytaj dalej „Rocznica śmierci Tomka Beksińskiego.”

Życzenia.

Mamy Wigilię. Ludzie umówili się, że to ważny dzień, kiedy pielęgnuje się to wszystko co najlepsze między nami. I dobrze, z jednym warunkiem. Że nie ma w tym krzty fałszu, inaczej całość tego jakże ważnego z punktu widzenia tradycji wydarzenia jest zwykłą potwarzą – dla wszystkich jej uczestników bez wyjątku.
 
Czego mogę życzyć? Tego, żebyście nigdy nie próbowali zrozumieć prawdziwej natury ziemi, tej ziemi, jeśli nie jesteście wystarczająco silni na to co Was czeka za tą samotną skałą, zasłaniającą Całą Jaskrawość. Jeśli wierzycie w Boga (kimkolwiek jest) to pielęgnujcie tę wiarę jak najpiękniejszy kwiat ofiarowany przez najbliższego człowieka, jeśli macie kogoś, kto naprawdę Was kocha (ale nie – do you love me like i love you?) to dbajcie o niego jak o najcenniejszą relikwię, jeśli macie pasję, to wkładajcie w nią całych siebie, jeśli w coś wierzycie, to nigdy nie wątpcie, twórzcie swoje własne mikroświaty, oparte na Waszych zasadach i brońcie ich do końca przed ingerencją z zewnątrz, kochajcie ludzi i świat.
 
Jeśli mogę sobie czegoś życzyć, choć to może nieładnie, ale z pewnych względów poczynię wyłom w tradycji to tego, żeby mi nikt nie pisał jak to bardzo chce mnie przytulić, zabrać na spacer z litości, albo się ze mną przespać – to nie ja potrzebuję współczucia! Rozejrzyjcie się wokół! Wierzę w Wasze dobre intencje, ale musicie przyjąć, że tak jak wielu brzydzi śmierdzący wędrowiec na ścieżce w Bieszczadach, tak mnie brzydzi takie podejście. 😉
 
Życzę Wam, żebyście mieli dzieci. To jedyne dla czego warto żyć.
 
Wesołych Świąt! 🙂

12. Zagubiona ścieżka.

Koniec tygodnia zwiastował nadejście upragnionego luzu dla Mikiego. Co prawda plany miał niezbyt rzutkie, ale fakt że będzie mógł spokojnie popykać w KJSa napawał go optymizmem. Tak naprawdę nie znosił zgiełku, blichtru, tej całej gonitwy Nimbu za wartościami, które narzucał im system. Ciężko się żyje będąc w podwójnej roli, z jednej strony oddanego pracownika i naczelnego programisty Rady Starszych, a z drugiej pół Karpezjana, bytu będącego czystym złem, ale za to w pełni wolnym. Planeta, na której żyli Miki, Kent i Jenny dawała im wszystko, myślała za nich, umożliwiała pracę, odpoczynek i rozrywkę. Wydawałoby się, że to tak wiele w drodze do niebytu a jednak…koszt był ogromny, bo to cholerne poczucie niespełnienia dawało się tak bardzo we znaki, szczególnie wieczorami, gdy krótki dzień na Nimbu ginął za horyzontem, a nocne niebo rozświetlone tysiącami gwiazd oraz światłem dwóch księżyców przypominało, jak bardzo uwięzieni są w tym najlepszym w galaktyce raju. Miki często zastanawiał się nad sensem istnienia, pamiętał że jego przodkowie spełniali się czyniąc czyste zło, to nadawało im sens życia oraz poczucie misji, w myśl zasady, że dzieło niszczenia może być równie wzniosłe jak dzieło tworzenia. Dużo do myślenia dawał mu sen Jenny, gdzie Petrus, jeden z legendarnych wodzów plemienia Karpezjan tak bardzo pokochał dobro, że zdecydował się zdradzić braci i uchronić Ziemię przed niszczącym uderzeniem potęgi zła…

Chyba już do końca będę się szarpał – pomyślał Miki.
Czytaj dalej „12. Zagubiona ścieżka.”

Themaskator