Podwójny nelson.

Niejednokrotnie byłem świadkiem sytuacji, gdzie potwornie otyły facet idzie przez miasto z kobietą o aparycji modelki, odkładając raz po raz spocone razy z dłoni na boki. Zanim dostęp do sieci nie był powszechny wszyscy sądzili, że taka sytuacja to przypadek, wyjątkowe wnętrze pana, lub zasoby. Tylko ci ostatni byli blisko prawdy, jak się okazuje. Dla chętnych na końcu felietonu zamieszczam link do opracowania (43 strony, ale dość przystępnie) z Univerisity of California, porządkującej temat w sposób naukowy. Felieton jak zwykle nie deprecjonuje płci w jakikolwiek sposób, bowiem mężczyźni Alfa stosują podobną strategię, z tym że opartą na utrzymywaniu kontaktów seksualnych z dużą liczbą kobiet, które wiedzą o sobie wzajemnie i rywalizują o dostęp do najlepszych z punktu widzenia natury (nie człowieka) genów. Tu sytuacja jest nieco inna, dlatego że ciąża i inwestycja w dziecko jest dla kobiety dużo poważniejszym wyzwaniem niż zapłodnienie maksymalnej liczby kobiet przez mężczyznę o wysokim, naturalnym SMV – jak mawiał pewien mój znajomy, najważniejsze, że jestem przystojny – i miał rację. Przejdźmy zatem do szczegółów.

Czytaj dalej „Podwójny nelson.”

Miliony wydumanych przeszkód.

Tak się złożyło, że kiedy po czternastu latach bycia razem z jedną kobietą wyszedłem na tak zwany rynek damsko-męski to niemal natychmiast zderzyłem się z każdą możliwą patologią, jaka występuje w tym środowisku. Kosztowało mnie to parę worków butelek, trochę rozmów ze ścianami, godziny przemyśleń, dziesiątki prób, aż wreszcie przyszedł czas na wnioski. Mam tę przewagę nad licznymi, młodszymi kolegami, że po pierwsze posiadam duże doświadczenie i znam niemal wszystkie „myki”, które mogą nas spotkać z tamtej strony, po drugie jestem bezkompromisowy, a po trzecie to nawet w apogeum haju narkotykowego potrafię zachować racjonalizm. Jeśli do tego dodamy fakt, że większość pań myśli, że mnie rozgrywa, to mamy obraz realnego świata, obdartego ze słodkiego pierdzenia. Dzisiejszy wpis piszę ad hoc wzburzony po raz n-ty prymitywizmem kobiety, która korzystając ze swojej przewagi na gruncie fizyczności wykorzystuje fajnego chłopaka, dając mu w zamian mglistą obietnicę czegoś, co się może zdarzy? Nie zdarzy się, gwarantuję Ci to kolego. Dostałem od wspomnianego chłopaka wiadomość, zaczyna tłumaczeniem, bo rozpisałem mu co ma zrobić, aby zmusić ją do określenia się. Dlaczego? Bo dalsze utrzymywanie takiej sytuacji służy wyłącznie jej, a człowiek który się do mnie zwrócił o poradę jest brutalnie niszczony na poziomie energetycznym! Po prostu, pani lat 24 jest w patologicznym związku z facetem lat 49 i pisze mu takie coś:

Czytaj dalej „Miliony wydumanych przeszkód.”

Zainteresowanie versus atrakcyjność?

Dostałem fajnego maila od nowego czytelnika, który kiedyś wpadł gdzieś w sieci na mój felieton i prosił o jego ponową publikację. Tekst traktował o spadku zainteresowania, oraz fazach tegoż, w zależności od typów osobowości zaangażowanych w przedmiotowy układ. Dlaczego zatem ten mężczyzna, czy ta kobieta wydawała się taka interesująca na początku, gdy podchodziłeś do niej/jego z rezerwą, a jak już się otworzyłeś/aś to Twoja wartość spadła do zera? Otóż, dla dalszych przemyśleń postanowiłem dla uproszczenia podzielić występujące w przyrodzie osobowości na trzy typy:

1) Stabilny – osoba spokojna, zrównoważona, wychowanie w pełnej, stabilnej rodzinie, spokojne życie, ukończone dobre studia, wymagająca praca, hobby.

2) Niestabilny – osoba nerwowa, reagująca emocjonalnie i pochopnie, często pochodzenie z rodziny rozbitej (90% wychowanie bez męskiego wzorca), ukończone jakieś tam studia, przeciętna praca, zmienność nastrojów, brak pasji.

3) BPD – osoba z uszkodzeniem osobowości na skutek traum doznanych w dzieciństwie, ekstremalnie emocjonalna lub zamknięta w sobie, typowe black or white, rozbita rodzina, brak jednego z rodziców lub przemoc w środowisku rodzinnym, ofiary agresji w domu, ofiary przemocy psychicznej lub seksualnej w dzieciństwie. Przyjmijmy dla uproszczenia, że na potrzeby tego tekstu termin BPD obejmuje większość zaburzeń osobowości (DDA, DDD), a nie tylko Borderline Personality Disorder.

Czytaj dalej „Zainteresowanie versus atrakcyjność?”

Hekatomba, czy zryw narodowy?

„Celem wojny nie jest umrzeć za ojczyznę, tylko sprawić by tamci skurwiele zginęli za swoją.”

George Patton

Tą dość znaną myślą chciałbym oddać hołd wszystkim ludziom, którzy na skutek błędnych decyzji swoich przełożonych poderwali się do walki mając w rekach noże, siekiery, butelki z benzyną, przeciwko uzbrojonym i szafującym amunicją wojskom niemieckich. Nie oceniam w tym tekście Powstańców, którzy mieli szczątkową wiedzę o tym, że tak naprawdę karty zostały rozdane, nasz kraj wrzucony pod okupację sowiecką, w czasie konferencji w Teheranie, zaś ich dowódcy postanowili za pomocą hekatomby udowodnić światu, że się pomylił. Było to niczym słynna, a nie mająca nigdy miejsca w rzeczywistości szarża naszych ułanów na niemiecki zagon pancerny pod Mokrą, z tą jednak różnicą, że ta historia wydarzyła się naprawdę.

Czytaj dalej „Hekatomba, czy zryw narodowy?”

Dramatyczne pożegnanie.

9 maja 1987 roku był w Warszawie wyjątkowo pogodnym dniem, wielu mieszkańców wybrało się na spacer do Powsina, inni spacerowali w lasku kabackim, korzystając ze słońca i wiosny. W cichą sielankę nagle wdarł się odgłos nadlatującego samolotu. Ludzie podnieśli głowy do góry nie wiedząc, że są świadkami ostatniego aktu, największej tragedii w historii polskiego lotnictwa. Nadlatująca bardzo nisko nad lasem maszyna wlokła za sobą ogromny warkocz dymu, nad Józefosławiem odpadły od niej płonące elementy wzniecając pożar pobliskich zabudowań. Nieregularne ruchy kadłuba na boki, w górę i w dół, wskazywały jednoznacznie, że pilot panuje nad lotem z ogromnym trudem. Po chwili na sekundę hałas pracujących silników zamilkł, by przerodzić się w huk eksplozji, którą przypieczętował wzrastający w zastraszającym tempie grzyb. Tak zakończyła się dramatyczna, trwająca 33 minuty walka kapitana Zygmunta Pawlaczyka o życie samolotu, załogi i pasażerów. Niestety był bez szans, a o losie tych ludzi zdecydowała tępota rosyjskich inżynierów i niski poziom kultury technicznej. Można powiedzieć, że ludzie ci, podobnie jak wszyscy inni korzystający z samolotów typu Ił-62M latających na trasach transatlantyckich grali w przysłowiową rosyjską ruletkę. Zanim jednak przejdziemy do szczegółów, przypomnijmy sobie ostatnie chwile tej dzielnej załogi, która za pomocą trymera sterowała wysokości wielotonowego samolotu, doprowadzając go niemal na macierzyste lotnisko. Skalę trudności prowadzenia tej maszyny, możne porównać z samochodem, który pędzi autostradą z ogromną prędkością, nie mogąc się zatrzymać, a kierowca jest zdany na kierowanie nim nie za pomocą kierownicy, która nie działa, tylko kombinerek, które są zamocowane na końcówce przekładni.


Kościuszko „złapany” przed katastrofą na Heathrow.

Czytaj dalej „Dramatyczne pożegnanie.”

Themaskator