„Eliza z Warsaw Shore ma na fejsie czterdzieści jeden tysięcy lajków, Stanisław Barańczak – niespełna dwa tysiące. Dlatego nie można mówić, że jest wszystko w porządku, tak jak nie można mówić „wziąść”.”
Radek Kolago
Kiedy dwa, czy trzy lata temu siedząc w porcie Durres czytałem przy kuflu znakomitego albańskiego piwa biografię Teresy Tuszyńskiej wiedziałem, że mam sporo do nadrobienia. Jeszcze będąc na miejscu ściągnąłem skąd się da całą filmografię, co prawda w fatalnej jakości, ale kompletną. Od tego czasu sporo się zmieniło, nadal mam wszystko ale większość w HD, co nie jest prostą sprawą. Kilka dni temu obejrzałem ponownie film Stanisława Lenartowicza z 1966 roku zatytułowany Cała naprzód. Oczywiście post factum poszedłem na Filmweb, aby sprawdzić komentarze i jak zwykle prawie nikt nie wpadł na clue przekazu, choć interpretacja to rzecz subiektywna więc no offence jeśli ktoś myśli inaczej. Ten film, to obraz o niespełnieniu oraz wyobraźni, która może być namiastką rzeczywistości a także o tym, że szukając zbyt daleko tracimy coś co jest blisko. Czytaj dalej „Cała naprzód raz jeszcze.”
Pandemia sprawiła, że Nomadland, który miałem oglądać w moim ulubionym kinie w styczniu zobaczyłem dopiero w zeszłym tygodniu. Sam obraz powinien być znany, gdyż jest on laureatem trzech Oscarów, dwóch Złotych Globów, oraz wielu innych nagród, za to istnieje wyraźny problem z jego interpretacją. Film należy do gatunku ginącego kina, które już w następnym pokoleniu raczej nie znajdzie ani zrozumienia, ani odbiorców. W świecie pędzącego na złamanie karku stada nie ma miejsca ani na refleksję ani na wspomnienia. Jest tylko jutro, więcej, oczekuję, chcę, należy mi się i tak dalej. Ale nie o tym. Czemu Nomadland na rauszu? Bowiem dziś byłem z kolei w kinie Elektronik na projekcji przedpremierowej duńskiego filmu Na rauszu. I powiem Wam, że takie kino, mnie wychowanemu w moralnym niepokoju leży wyjątkowo, choć z tym drugim obrazem mam problem. O ile Nomadland jest dla mnie jak otwarta i przeczytana książka tak Na rauszu zawiera w sobie coś, czego do końca nie rozumiem. Spróbujmy zatem porozważać na temat obu niewątpliwie wybitnych obrazów.