Do napisania notatki skłonił mnie pewien eksperyment przeprowadzony przez światowego giganta na rynku internetowego handlu a mianowicie Amazon. Większość dużych korporacji boryka się z problemami dotyczącymi konieczności bycia w zgodzie z trendami nawołującymi do równouprawnienia wszystkich ludzi, bez względu na płeć, pochodzenie czy wiarę. Idea ze wszech miar słuszna, ale jest z nią trochę tak jak z socjalizmem, czyli teoretycznie świetny system a w praktyce porażka. Ludzie kreujący trendy na świecie ze względu na pochodzenie i zdeterminowane ścieżki życiowe nie są w stanie najczęściej zauważyć, że ich pryzmat odnośnie oceny rzeczywistości ma się nijak do światopoglądu człowieka, którego wychowała ulica. Mało kto z ludzi, których nigdy nie dotknęła bieda, konieczność walki o każdy dzień, czy też głód jest w stanie świadomie zrozumieć, że ich optyka świata jest kompletnie inna od optyki ludzi, o których prawa walczą. Nie będę w tej notce dotykał kwestii wiary, pochodzenia, uchodźców itp za to skupię się na różnicach pod względem płci, które wspomniany wyżej Amazon chcąc być poprawny „politycznie” próbował zlikwidować. 
Kler – moja optyka.
Obejrzałem go w końcu! Lepiej późno niż wcale – lenistwo ostatnio mnie nie rozpieszcza niestety. 🙂 Pierwsza refleksja po wstaniu z fotela w kinie – nie wiem co ludzi wstrząsa w tym filmie? Być może większość z nas żyje w jakiejś bańce mydlanej, z dala od prawdziwego życia? Być może racjonalizacja rzeczywistości jest tak silna, że odrzucamy pewne oczywiste fakty? Dla mnie to co pokazano to zwykły element tego co nas otacza, w dodatku obecny od zarania dziejów, wszędzie, w każdej grupie społecznej, kaście, zawodzie, grupie wiekowej jaka istnieje na Ziemi, przy czym koncentracja takich zjawisk w myśl zasady „pod latarnią najciemniej” występuje często w miejscach, gdzie byśmy się ich nie spodziewali. Mnie akurat zjawisko pedofilii nie dotknęło, ale wyłącznie dlatego, że byłem jako dziecko nie aż tak atrakcyjny fizycznie, aby stanowić przynętę dla chętnych, natomiast do dziś pamiętam podjazdy księdza mojej rodzimej parafii do moich przystojniejszych kolegów i trzepanie kolanami pod sutanną w czasie lekcji religii w starej sali katechetycznej. Później była pierwsza wódka z księdzem w knajpie i znajomy, który robił jako kierowca u podrzędnego klechy spod miasta, a dzięki któremu mogliśmy powozić się „sześćsetą” z podwójnymi szybami już w latach 90tych.
Czytaj dalej „Kler – moja optyka.”
Najdłuższa droga na skróty.
Tak się ostatnio zacząłem zastanawiać nad chodzeniem na skróty, wybierając w parku Saskim wydeptaną dróżkę prowadzącą wprost… na tory tramwajowe. Był tam co prawda niewielki płotek, który miał zachęcić do powrotu na utartą ścieżkę, ale obserwując otoczenie, zauważyłem, że sporo ludzi przezeń skacze. 🙂 To chyba ludzka domena, że chcemy wszystko od razu, teraz, w dużej ilości, byle się zachłysnąć, byle połknąć. Tymczasem niemal każda droga na skróty w życiu jest najdłuższą, najtrudniejszą i odbierającą siły witalne. Przykładów można mnożyć tysiące. Jeśli nie masz szkoły a próbujesz innych uczyć, spotkasz się z drwiną, jeśli jesteś biedny i wygrasz w lotto to roztrwonisz pieniądze bardzo szybko albo zaczniesz się martwić, żeby ich nie stracić, jeśli nie nauczysz się dawkować sobie poczucia szczęścia od wewnątrz tylko będziesz próbował je łapać za pomocą używek to skończy się to kacem, jeśli nagle zapragniesz władzy dla władzy, sławy dla sławy to skończysz marnie, bowiem nawet gdy uda ci się wspiąć na szczyty pojawi się…strach, który odbierze całą radość zwycięstwa.
Czytaj dalej „Najdłuższa droga na skróty.”
Pars Pro Toto.
Tak się złożyło, że 2 września 2018 roku miałem okazję wziąć udział w premierze kolejnego filmu związanego ze Zdzisławem Beksińskim. Tym razem był to tytułowy Pars Pro Toto w reżyserii Katarzyny Łęckiej z udziałem Jerzego Kawalerowicza w roli głównej i Anny Grycewicz, wcielającej się w postać Lidii Puchalskiej, ostatniej „platonicznej” miłości wielkiego malarza. Pani Lidia Puchalska żyje i mieszka w Warszawie, jednak z przyczyn sentymentalnych nie wzięła udziału w wydarzeniu. Prócz krótkiej formy Katarzyny Łęckiej, w bloku zaprezentowano kilka innych filmów. Szczególne wrażenie wywarł na widowni film debiutującego w roli reżysera młodego lekarza Macieja Kawalskiego z udziałem Tomasza Kota w roli tytułowego Atlasa, oraz kilku gwiazd polskiego kina – wystąpił między innymi Marian Opania. Dwa pozostałe filmy również zostały ciepło przyjęte przez widzów, co bardzo cieszy ale i nie dziwi, gdyż tego typu imprezy nie są zazwyczaj odwiedzane przez przypadkową publiczność. Sala była pełna, rozmowa po projekcji prowadzona przez Kaję Klimek z ramienia Kina Elektronik ciekawa i pełna humoru.

Czytaj dalej „Pars Pro Toto.”
Droga Transfogaraska i książe ciemności.
Ciekawość sprawiła, że od jakiegoś czasu miałem ochotę zaliczyć ten słynny fragment rumuńskiej arterii, zbudowanej kosztem wielu ofiar w ramach megalomanii Nicolae Ceaușescu , który w ten sposób pragnął zapewnić sobie szybki przerzut wojsk przez Karpaty w razie agresji ze strony Związku Radzieckiego 🙂 W efekcie powstał jeden z bardziej malowniczych traktów w Europie i jeden z kilku na mojej liście. W tym roku udało mi się jeszcze dotknąć jednej „drogi śmierci” nieco dalej na południe, ale o tym w innym wpisie. Na temat drogi Transfogaraskiej napisano i powiedziano już chyba wszystko, łącznie z licznymi relacjami zdjęciowymi na blogach i stronach internetowych, nawet słynne trio z Top Gear wybrało się jakiś czas temu do Rumunii aby w super bolidach spróbować się z licznymi serpentynami. Mnie w każdy razie adrenalina i emocje nie zawiodły, w dodatku na koniec dnia, już na dole czekała na mnie i moich bliskich pewna niespodzianka. 
