Fear of Abandonment….

Zawsze z dużą uwagą słucham podsumowania najlepszych płyt radia Rockserwis FM, nie inaczej było w tym roku. Różnie bywa z absolutnymi dla mnie hitami w tym zestawieniu i chyba już nic mnie tak nie zmiecie przez dłuższy czas jak opad kopary sprzed kilku laty po zapoznaniu się z albumem The Sin grupy Millenium. Nieliczni stali czytelnicy znajdą pewnie odnośnik do mojego emocjonalnego wysrywu sprzed lat. W tym roku nie było takich fajerwerków ale pojawiło się kilka naprawdę fajnych wydawnictw, z których dla mnie numerem jeden jest płyta Bjorna Riis (ex? Airbag). Uwielbiam skandynawski, płaczący dźwięk jego gitary pod każdą postacią, również na ostatniej płycie jaką wydał a zatytułowanej Fimbulvitner ! Jak wiecie jestem zakochany w Islandii (platonicznie xD) i wszelkie nawiązania do skandynawskich wierzeń i baśni typu „simi” – czarodziejski sznur do przekazywania wiadomości na odległość wywołują we mnie uczucie nostalgii jakbym w jakimś poprzednim wcieleniu był Wikingiem. Skonecki i baśnie, świat się kończy 😀

! Czytaj dalej „Fear of Abandonment….”

Daniel Bloom i Piotr Metz.

Zawsze kiedy mam napisać coś o artyście, którego naprawdę podziwiam łapię się na tym, że ciężko mi poskładać słowa w taki sposób, że byłbym z tego co powstało do końca zadowolony. Tu pomaga trochę Daniel Bloom, czyli chyba najbardziej niedoceniony kompozytor muzyki filmowej i elektronicznej na świecie, mówiąc w czasie rozmowy, że niedoskonałość jest elementem naszego życia i często to co pierwsze i niedoskonałe jest lepsze niż to co przemyślane i wypieszczone, więc tego może się trzymajmy 🙂

Czytaj dalej „Daniel Bloom i Piotr Metz.”

Tall tales.

Ukazała się niedawno świetna płyta Marka Pritcharda znanego w wąskich kręgach miłośników muzyki elektronicznej znakomitego kompozytora (Warp) powstała w duecie z Thomem Yorke (ex?) Radiohead. Bardzo ciekawe klimatyczne wydawnictwo przypomina przynajmniej mi, że niemal dokładnie 28 lat temu usłyszeliśmy kultowy Paranoid Android, który zostanie z nami chyba już na zawsze. 🙂 Promujący płytę zatytułowaną Tall Tales kawałek The White Cliffs to absolutne arcydzieło tak w warstwie muzycznej, wokalnej jak i tekstowej, pięknie wpisuje się w deterministyczną wizję rzeczywistości….Everything is out of our hands! U mnie zagości jak zwykle przy takich numerach w pętli na co najmniej kilka dni.
Czytaj dalej „Tall tales.”

I remember how they held me…

Tak to już jest ze mną, że rzygać mi się chce jak pomyślę, że coś mam napisać wiedząc, że i tak prawie nikt nie odczyta tego tak jakbym sobie życzył, a gorsze nawet jest to, że przy celowym zaszyciu się w kącie sieci chętnych do zgłębiania sensu będzie tyle co na palcach jednej ręki. Od lat celowo chowam to wszystko byleby nie zderzyć się z bydłem, bo tego zderzenia nie przetrwam w myśl powiedzenia – nie dyskutuj z idiotą bo sprowadzi cię do swojego poziomu i pokona doświadczeniem…. Czytaj dalej „I remember how they held me…”

Nastrojowe dźwięki w blasku świec i neonu z napisem Tandberg.

Od dobrych kilkunastu lat ciągnie mnie do skandynawskich klimatów, na tyle że rozważałem nawet wyprowadzkę na Islandię. Zakochałem się w tej wyspie w czasie dwukrotnych pobytów a życie mimo, że przyprószyło moje skronie siwizną nadal nie zabiło we mnie idealisty i romantyka. Nauczyłem się tylko uważać na ludzi, a tak naprawdę to izolować od nich na tyle na ile się da i o ile ktoś kilka lat temu zapytałby mnie, czy czuję szczęście, spełnienie i radość z życia to nie byłbym pewien mimo mnóstwa ludzi wokół, w tym też tych wydawałoby się najbliższych. Na dziś już tak – pokochałem samotność. Wystarczy po prostu odrzucić wszystko, co człowiekowi niepisane a skupić się na sobie i swoich potrzebach, zainteresowaniach. Prawda, że proste? xD

Czytaj dalej „Nastrojowe dźwięki w blasku świec i neonu z napisem Tandberg.”

Themaskator