Czerwone skarpetki, czyli poczucie wartości.

Co łączy czerwone skarpetki z poczuciem wartości? Otóż wszystko zależy od konfigu. Większość atrakcyjnych fizycznie kobiet ma ekstremalnie niskie poczucie wartości spowodowane…faktem, że pociągają je troglodyci. Sprawa jest powszechna, bo dla nas również bardziej liczy się zgrabna pupa, odpowiedni biust i wcięcie. Są też fetysze twarzy, tacy jak ja, gdzie reszta ma mniejsze, bądź marginalne znaczenie. Różnica polega na tym, że nasze, męskie umiłowanie piękna jest umocowane w emocjonalnej części mózgu, związanej z wrażliwością na odpowiedni obraz, zaś u kobiet ściśle z prokreacją. Stąd też mężczyźni są traktowani przez kobiety instrumentalnie, jako dawcy genów, a z kolei dla mężczyzn pokroju Tomka Beksińskiego, Nergala (tak!), czy dowolnego, innego zawoalowanego ze względu na współczesność romantyka, znaczenie ma wyłącznie aura. Obcując z taką kobietą, człowiek ma wrażenie pływania w nieprawdopodobnej toni i nie chodzi tu o cokolwiek, bo przypadki, gdy dostrzegamy owo niesłychane piękno ukryte w kobiecej twarzy, są bardzo rzadkie. To nie jest tak, że dowolna miss czegoś tam ma to „coś”. Jest po prostu ładną kobietą, tylko tyle i aż tyle.

Czytaj dalej „Czerwone skarpetki, czyli poczucie wartości.”

Genotyp – dar natury, czy przekleństwo?

Ci co mnie znają, wiedzą że pochodzę z dzielnicy o sławie podobnej do warszawskich Szmulek. Duża część moich znajomych z lat dziecinnych już nie żyje, bądź zasiada w tapicerowanych fotelach z ubiegłej epoki z Wojakiem w ręku i paczką czipsów z Biedronki w akompaniamencie zrzędzenia potwornie otyłej ślubnej, że znów za mało wypłaty przynieśli – zresztą,  dawno by się rozwiedli, gdyby nie brak kasy i schabowy w niedzielę. Mieszkają przeważnie tam gdzie dawniej, każdy w swoim kwadracie o takiej samej powierzchni 38 metrów kwadratowych, spotykają się czasem na piwie, w tej samej knajpie, bądź idą na ciastka do tej samej cukierni. Ostatnio spotkałem tam jednego z osiedlowych guru moich czasów – radzi sobie jeszcze, ale nie ma ani jednego zęba, mimo że jest niewiele po czterdziestce. Czy to coś złego? Nie, zresztą nie o tym chcę pisać, w finale wszyscy przegramy, a w życiu chodzi wyłącznie o to, by ten moment maksymalnie odsunąć w czasie.

Czytaj dalej „Genotyp – dar natury, czy przekleństwo?”

Pokochaj swój egoizm!

„Zaakceptuj i pokochaj swój egoizm i podziel się nim z ludźmi. To najlepsze, co możesz zrobić dla świata i dla siebie. Wszelkie próby działania wbrew własnym fundamentom kończą się bólem. Innej drogi nie ma – pokochaj siebie, a dopiero wówczas pozwól się pokochać innym. Dasz im więcej niż całe stada tych, którzy „kochają za darmo”, czy czysto „bezinteresownie”.

Nobody18

Miałem już nie pisać na tematy mechanizmów, które kierują ludźmi, ale widząc jaka jest skala niewiedzy w tym temacie, czuję się niejako zmuszony do stuknięcia w klawiaturę mojego starego laptopa. Większość ludzi uważa się za altruistów, dobrych, wyjątkowo nastawionych do ludzi i otoczenia, które jakimś dziwnym trafem nie odpłaca się tym samym. Jest to jeden z głównych powodów poczucia nieszczęścia wśród homo sapiens, ale mało kto zdaje sobie sprawę z tego, dlaczego tak się dzieje? Powód jest prosty, jesteś programowany do dziecka do funkcjonowania w sposób, który ma zapewnić, że nigdy nie staniesz się wolnym człowiekiem, za to zawsze będziesz funkcjonował jako automat imitacyjno-naśladowczy, dostarczający atencji, zasobów, pomocy innym ludziom, instytucjom, organizacjom, które żerują na ludzkiej niewiedzy.

Czytaj dalej „Pokochaj swój egoizm!”

Inteligencja zwierząt.

Korzystając z weny pozwolę sobie jeszcze co nieco poprzynudzać. Opowiem Wam historię pewnego delfina, jest ona o tyle ciekawa,że wiąże się z miejscem, do którego zawsze chciałem wyemigrować na zawsze a mianowicie z Nową Zelandią. Czemu tam? Hedonistycznie odpowiem, bo rano można pojeździć na nartach a wieczorem opalać się na plaży, poza tym Franc Maurer uciekł tam z walizką pełną dolarów a Nadia zakochała się w jego bracie. Cóż? Pech…

Czytaj dalej „Inteligencja zwierząt.”

Alternatywna wersja pewnego mitu.

Dziś spróbujemy popisać krótko (bo ładna pogoda) trochę o jednym z bardziej zakodowanych w naszych głowach przysłowiu, a mianowicie:

Zdradził mnie jak Judasz!

Ponieważ nie chcę się obracać w sferze „dowodów”, bo nie uznaję za takowe zbioru mitów z baśni tysiąca i jednej nocy, a musiałbym iść w tym samym kierunku, aby podpierać swoje wywody „naukowo”, co zapewne za chwilę jakiś wielbiciel frondy zacząłby mi imputować celem obalenia diabelskiego spisku! Przyjmijmy zatem, że to co piszę poniżej to alternatywna wersja pewnej baśni. Czy bardziej realna od oryginału, czy nie, pozostawiam ocenie czytelników, z prośbą o analizę wszystkiego na bazie głębokich fundamentów osobowości ludzkiej, a nie bajek? Ooooookej? 😉

Czytaj dalej „Alternatywna wersja pewnego mitu.”

Themaskator