Plastikowa współczesność.

W mediach społecznościowych wpadłem przypadkowo na wpis pewnego rapera występującego pod pseudonimem Kękę czy Kęke, otóż typ kupił sobie nowe Kia i od trzech lat nie wychodzi z warsztatu. No cóż? Skoro współczesność to plastikowe gówno opakowane w ładny papierek to czemu z motoryzacją czy ludźmi ma być inaczej? Miałem to szczęście, że było mi dane dotknąć motoryzacji, której już nie ma, zresztą nawet dziś jeżdżę klasykiem bo nie zdzierżyłbym smrodu łykowych klapków w jakimś Kia, Hundaju czy Dacii. Gorsze jest to, że jak skończy mi się to czym jeżdżę to nie bardzo będzie co kupić, bo dalej pojawiał się już wyłącznie syf aż do dziś, gdzie w produkcji zostały auta bardzo drogie albo dla plebsu z obciętymi od kosiarek silnikami i zapachem taniego plastiku opakowane w dość ładne nadwozia.

Czytaj dalej „Plastikowa współczesność.”

Wata cukrowa.

22 czerwca 1987 roku ukazał się ostatni album Marillion nagrany wraz z Fishem zatytułowany Clutching at Straws. Większość miłośników sceny progresywnej uważa, że to najbardziej dojrzała płyta tej kapeli, ja osobiście nie dzielę ich twórczości na tę z Fishem i bez, bo np. Seasons End (następny krążek wyśpiewany już przez Hogharta) jest również genialnym zestawem dźwięków, które zapadają w pamięci na zawsze. Całość materiału opowiada o pisarzu określanym jako Torch (przypadek?), który powoli staje się alkoholikiem i dokonuje rozliczenia z życiem. Ostatnim utworem na płycie jest Happy Ending. Trwa on 0 sekund, ponieważ historia Torcha jak łatwo się domyśleć nie jest amerykańską bajką prosto z Hollywood, tylko odzwierciedleniem życia zbyt wrażliwego mężczyzny takim jakie ono naprawdę jest i nie kończy się dobrze. Bez znieczulenia. Tak powinno to działać.

Czytaj dalej „Wata cukrowa.”

Żuraw i czapla.

Pobawiłem się trochę montażem i obróbką no i mamy! Żuraw i czapla!

Nie jest to Pewex, ale wydaje mi się, że ogląda się to znacznie lepiej niż to co leżało na Chomiku.

Bardzo fajne kino z czasów, gdy relacje międzyludzkie były jeszcze normalne. Fenomenalna gra Katarzyny Chrzanowskiej oraz Dariusza Domareckiego (ktoś wie, co z Panem Dariuszem?). Do tego odrobina mazurskiej bryzy oraz szczypta bieszczadzkiej przygody, okraszona dużą dawką warszawskiego słońca z połowy lat osiemdziesiątych. Uwielbiam wracać do tamtych chwil! Zwróćmy uwagę, że muzykę do filmu napisał nieznany wtedy jeszcze prawie nikomu Michał Lorenc, mamy również znakomity utwór Stanisława Soyki – Dlaczego uciekasz. Film na podstawie powieści Krystyny Siesickiej – Zapałka na zakręcie.

Cieszę się, że krótko, bo krótko, ale udało mi się załapać na normalność. 🙂

Muszę się nauczyć zestarzeć…

Wiliam Wharton – Tato, tłumaczenie Piotr Kaczkowski, fragment audycji ze starej Trójki wyemitowanej 31 października 2008 roku.

„Może powinien zacząć się uczyć jak się zestarzeć? Muszę przygotować się na to, że będę słaby, że będę odczuwać ból, że umysł już nie będzie tak pracować, że zacznę zapominać, nie zauważać wszystkiego, że stanę się trudny i nietolerancyjny, że zacznie mnie od innych odgradzać ta powoli wyrastająca ściana. I będę musiał zaakceptować wygasającą miłość moich dzieci aż w końcu stanie się ona w najlepszym wypadku tolerancją.

Muszę przygotować się na śmierć moich wieloletnich przyjaciół, krewnych, z częstotliwością rosnącą z upływem czasu. I tym, że będę dzielić życie z tymi, którzy nie umrą a staną się nudni i nieciekawi. I to wszystko będzie dotyczyć również mnie. Stanę się nudny dla innych, męczący w rozmowie, będę się powtarzać, pojmować wolniej, źle rozumieć częściej i nie będę tego zupełnie zauważać.

Każdego ranka będę się budzić starszy i będę myśleć, że to świat się zmienił i że zmienia się coraz szybciej, staje się mniej pociągający, mniej radosny i coraz trudniejszy do zaakceptowania. Rzeczy łatwe okażą się trudne, a trudne staną się niemożliwe…Wiem, że alternatywą zestarzenia się jest umrzeć młodo, ale nie czuję bym był na to gotów, więc muszę nauczyć się jak się zestarzeć, zanim będzie za późno, bym się nauczył. „

Wszystkiego najlepszego w życiu, aż do samego jego końca…

Populacja, temperatura i upadek cywilizacji.

Ostatnio wpadłem na ciekawy wątek na racjonaliście, w którym ktoś linkował do artykułu Adama Franka, profesora University of Rochester, w którym wspomniany naukowiec rozważa potencjalną przyszłość naszego gatunku w kontekście wzrostu temperatury atmosfery oraz rozrostu populacji. Model wspomagany komputerowo (ach te algorytmy genetyczne) bazuje na analizie cywilizacji, która kiedyś istniała na Wyspie Wielkanocnej. W ogóle ta wyspa jest wdzięcznym tematem do wielu badań z tego zakresu, co ciekawe wbrew pozorom ostatnie wyniki dowodzą, że to nie mieszkańcy przyczynili się do wyludnienia tego bajkowego miejsca a szersze zmiany klimatyczne, co jest pewną przesłanką, że…może nie mamy aż takiego wpływu na klimat jak nam się wydaje.
Czytaj dalej „Populacja, temperatura i upadek cywilizacji.”

Themaskator